fbpx

Programistok 2018 – Relacja

Programistok 2018 – Relacja5 min read

Jak pisałem w poście tydzień temu – na mojej corocznej liście są dwie konferencje, których nie odpuszczam. Zanim napiszę o tej drugiej parę słów – ważna wiadomość. Odbywa się ona na Podlasiu, a wręcz w jego stolicy. Wszyscy znają żarty o braku cywilizacji i plemiennym trybie życia tamtejszych mieszkańców, dlatego ja odpuszczę. Łapcie za dzidy i siadajcie do skalnych malowideł, gdyż wraz ze swoją ekipą wjechaliśmy dorożką do miasta, które poznało ogień. Ok, teraz już naprawdę z tym kończę. Zapraszam do relacji z Programistoku 2018!

Dzień przed Dniem Właściwym

Mimo dziwnie brzmiącego tytułu ma on pewien sens. Konferencja oficjalnie trwała jeden dzień – 29.09.2018r. Nie była to jednak jedyna atrakcja zapewniona nam przez organizatorów. Za dodatkową opłatą 32 zł (a wspomnieć trzeba, że cała konferencja wykupiona w pierwszej transzy kosztowała coś koło 60 zł), dzień wcześniej, można było wziąć udział w wybranym przez siebie warsztacie. I tu miałem ciężki orzech do zgryzienia, bo i Kubernetes od podstaw jak i Przepis na DDD, BDD, CQRS i Event Sourcing brzmiały mi nazbyt intrygująco. Skusiłem się na to drugie i nie żałuje.

Przepis na DDD, BDD, CQRS i Event Sourcing

Z racji pracy nad własnym, dość dużym projektem, ostatnio sporo mojej uwagi zajmowało nie samo tworzenie oprogramowania, a procesy powstawania i zarządzania projektami. Nie mogę powiedzieć, że prowadzący Michał Komorowski i Rafał Maciąg przedstawili mi coś, o czym bym nie słyszał, ale to właśnie pozytyw – pomogli mi usystematyzować wiedzę i poszerzyć ją o dokładniejsze techniki.

Before

Łał, co za impreza, ja normalnie nie wiem, jak o niej opowiadać, po prostu było tak, że ten, no, nie poszedłem. Zmęczony po podróży, “nocnym zwiedzaniu” dzień przed i warsztatach nie skorzystałem z możliwości. A szkoda, bo słyszałem, że w tym roku było super. Piłkarzyki, stare konsole, muzyka, pizza więcej niż można zjeść i no inne rzeczy (a nie mówię tym razem o kakałku, którego nomen omen nie było). Jedyne, na czym skorzystałem, to wcześniejszy odbiór identyfikatora. Kolega z mojego działu przyniósł mi do hotelu.

Programistok właściwy

Sesji było sześć i zamierzam wszystkie opisać zwięźle, by was nie zanudzić. Na pierwszą z nich niestety się trochę spóźniłem. Na całe szczęście temat poruszany przez Damiana Widera – Dane, dane, wszędzie dane. Co każdy wiedzieć powinien na ich temat – dotyczył nie najgorzej mi znanej (przynajmniej pod .Net Developer Days) analizy big data przy wykorzystaniu chmury Azure. Łatwo było mi rozpocząć słuchanie od środka i rozumieć procesy przedstawiane na ekranie rzutnika.

Druga była Paulina Szklarska przedstawiająca Fluttera – framework do łatwego tworzenia aplikacji mobilnych. Podczas prezentacji porównywała trudność użycia i wydajność do znanego większości React Native, wykazując wyższość Fluttera. Wydaję się on być interesującym graczem na obecnej scenie developmentu aplikacji mobilnych.

Kolejną prezentację prowadził Jakub Nabrdalik, twórca jednego z najbardziej znanych repozytoriów w polskim githubie – git(kobietalekkichobyczajów) – nawias zamienić na krókie, 5 literowe słowo o podobnym znaczeniu. Była to chyba najlepsza prezentacja podczas całego Programistoku. Jakub opowiadał o sposobach radzenia sobie z odwiecznym problemem zrozumienia na linii klient – developer i sposobach na pisanie testów behawiorystycznych (BDD) faktycznie sprawdzających działanie oprogramowania, również pod kątem tego co ma robić według założeń projektowych. Nie tylko przekazywał wiedzę w ciekawy, humorystyczny sposób, robił to rzeczowo i na realistycznych przykładach.

Następna była sesja lighting talków. Tutaj poziom był różnorodny – od mało ambitnych mów motywacyjnych, poprzez prezentacje nowych technologii do ciekawostek związanych ze scopami funkcji w różnych językach. Najlepiej przyjęta, prawdopodobnie, była wypowiedź na temat życia z programistką jako nie – programista. Humorystyczne podejście i emocje związane z niedawnym, szczęśliwym ślubem, kupiły publiczność.

Kiedy od softu zależy ludzkie życie – o systemach safety-critical oraz Programowanie funkcyjne: rozpal na nowo programistyczną pasję! to nie były złe prezentacje. Przygotowano je skrupulatnie, posiadały sporo przykładów, ciekawe argumenty na poparcie swoich tez… jednak nie miałem jakoś siły się skupić. Może to zmęczenie, może rozkojarzenie, jednak obie te prelekcje wchodziły mi dość opornie.

Ostatnim prelegent, Kuba Kubryński, pokazał co znaczy “last but not least”. W mocnych słowach, bez owijania w bawełnę, zjechał wszystkie niewłaściwe praktyki w dobieraniu technologii do projektu, pokazał właściwe sposoby analizy problemu, czasu developmentu i wyśmiał powszechne trendy pokonferencyjnego rzucania się na ledwo poznaną technologie.

Coś więcej?

Organizacja Programistoku to majstersztyk. Przypomnę – w cenie 60 zł – był giftback z koszulką i fajnymi gadżetami, jedzenie na każdej przerwie inne (a było ich 5), before oraz after. Lokalizacja na politechnice też nie była bez znaczenia – sale dostosowane do wymogów sporej konferencji, klimat uczelni technicznej sam w sobie był miły, a wystawa zabytkowej technologii była kropką na i.

Podsumowanie

Jak zwykle i w tym roku nie zawiodłem się na Programistoku. Zapraszam wszystkich zainteresowanych, tylko jedna uwaga – każda transza biletów sprzedaje się w 3 – 4 minuty, a te są tylko trzy, więc zainteresowanym radzę trzymać rękę na pulsie.

Do następnego.

Cześć!

By |2018-10-25T11:47:56+00:00Październik 25th, 2018|Bez kategorii|1 Comment